Navigation Menu+

Ulubiona zabawka dziecka

Opublikowano dnia 8 maja 2014 w kategorii Zabawki | Brak komentarzy

Każde dziecko prędzej, czy później, będzie miało swoją ukochaną zabawkę, książeczkę, przytulankę.
Wiedza rodzica w tym zakresie, jest jego wiedzą tajemną, albowiem gdy tylko rodzic zauważy, że jego dziecko już wytypowało ulubieńca, powinien w te pędy zaopatrzyć się w drugi, identyczny egzemplarz. Dla swojego świętego spokoju.
Prędzej, czy później ten Nr 1 osiągnie stopień zużycia, graniczący z dewastacją, a mimo tego nadal pozostanie zabawką, bez której dziecko nie zaśnie, nie wsiądzie do samochodu, nie wyjdzie z domu do złobka/przedszkola, etc.
Uosobieniem takiej zabawki w świadomości powszechnej, jest pluszowy miś.
Co do zasady, jestem przeciwna zabawkom pluszowym. Nie wszystkie nadają się do prania, a wszystkie są idealnym zbiorowiskiem kurzu i drobnoustrojów, nadto łatwo się brudzą i nie dają wielu możliwości do konstruktywnej zabawy, choć tu akurat mogę się mylić.
Co do zasady, nie kupuję ich naszemu synowi i poprosiłam też o to Dziadków. W regule tej uczyniłam jednak wyłom na rzecz pluszowego słonia marki Nattou.
Ale od początku.
W ramach gratisu do elektronicznego termometru (który zakupiliśmy w związku z urodzeniem naszego syna), był dołączony mały pluszowy słonik ww. francuskiej firmy. Fakt, faktem, zabawka pięknie uszyta, cudownie miła w dotyku i super lekka (co wcale nie jest oczywiste w przypadku zabawek pluszowych). Słonik ma jeszcze jedną oryginalną cechę – jego kończyny są przewężone przy korpusie, co nadaje lekkość zabawce i zdecydowanie usprawnia jej chwytliwość, zwłaszcza małymi rączkami. Do pełni szczęścia – można go prać w pralce, wirować 1200 obr/min, przez co błyskawicznie schnie, nie tracąc przy tym podobieństwa do słonia sensu stricte.
Nasz syn ukochał rzeczonego słonia ponad wszystko na świecie. Słoń otrzymał wdzięczne imię „Sebastian” i stanowi skuteczne remedium na wszystkie smutki naszego, niespełna dwulatka. Jest nie do zastąpienia przez żadnego innego, równie miękkiego pluszaka.
Tknięci przeczuciem, zakupiliśmy drugiego takiego słonia, jednakże w większej wersji – 28 cm za ok. 50,00 zł (bo dziecko rośnie), aby zastosować efekt synergii i, żeby zawsze choć jeden był pod ręką, na wypadek konieczności wyprania drugiego.
Plan się jednak nie udał. Syn od razu nauczył się liczyć do dwóch (słoni) i do każdego zasypiania potrzebne są teraz oba pluszaki.

Reasumując powyższe rozważania, drogi Rodzicu, jeżeli chcesz mieć trochę spokoju w swoim zapracowanym życiu, gdy dziecko ukocha daną zabawkę, kup szybko drugą taką samą (bo linia może się skończyć) i schowaj w czeluściach szafy, celem podmiany w stosownym momencie.
Nie próbuj przekonać dziecka na siłę do innej zabawki, którą ma w swoich zbiorach, bo poniesiesz porażkę.
Dziecko ma szósty zmysł i wie lepiej 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *