Navigation Menu+

Szczepienia cz. I

Opublikowano dnia 20 września 2013 w kategorii Bezpieczeństwo, Profilaktyka | Brak komentarzy

Wierzę w profilaktykę jako najlepszy lek na wszystkie dolegliwości i zdecydowanie należę do rodziców, którzy szczepią swoje dzieci.
W dodatku – nie tylko szczepionkami podstawowymi, ale w miarę możliwości (głównie finansowych) – także tymi zalecanymi, odpłatnymi.
Najchętniej zaszczepiłabym nasze dziecko przeciwko wszystkim chorobom na świecie i najlepiej od razu, ale póki co – kierujemy się programem szczepień ochronnych na 2012 r., stanowiącym załącznik do Komunikatu Głównego Inspektora Sanitarnego z dnia 26 października 2011 r.
Nie przekonują mnie argumenty, że szczepienia powodują powikłania zdrowotne, które mogą prowadzić nawet do śmierci dziecka i z tego powodu lepiej jest dziecka nie szczepić w ogóle. Nie neguję faktu, że takie zdarzenia miały miejsce, bo każdy organizm ludzki jest inny, ma inną kondycję, odporność i tolerancję na rozmaite substancje, podatność na alergie, etc.
Generalnie oceniam, że szczepienia czynią zdecydowanie więcej dobrego niż złego.
Ponadto, przeprowadzane masowo, powodują wyeliminowanie danej choroby w społeczeństwie z braku nosicieli, co z kolei zapobiega mutacjom wirusów.
Przy wyborze szczepień nie uniknęliśmy oczywiście dylematu, jaki tryb szczepień wybrać – skojarzonych i odpłatnych, czy refundowanych przez NFZ.
Argumentów „za” i „przeciw” jest wiele.
Ostatecznie synek został zaraz po urodzeniu w szpitalu (przy asyście taty) zaszczepiony przeciwko gruźlicy (BCG) i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, szczepionką refundowaną przez NFZ – Euvax B.
W dalszej kolejności natomiast zdecydowaliśmy się na system szczepień skojarzonych.
Żeby nie było wątpliwości – nie mam zastrzeżeń do nieodpłatnych, państwowych szczepionek. Wybierając szczepienia skojarzone – powiedzmy to sobie wprost, zrobiłam to przede wszystkim dla siebie. Żeby nie patrzeć, jak nóżki naszego dziecka są kłute wielokrotnie za jednym razem i żeby łatwiej mi było ukoić dziecko po szczepieniu. Z perspektywy czasu oceniam, że nasz synek był dzielniejszy, niż ja i niż się tego spodziewaliśmy.

Poniżej parę słów o wybranych szczepionkach.

  1. Euvax B (LG Life Science Poland) – szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B).
    Jest to szczepionka nieodpłatna, powszechnie stosowana w polskich szpitalach, którą personel poda dziecku po urodzeniu – o ile nie zaznaczymy od razu po przyjęciu na porodówkę, że życzymy sobie szczepienie inną szczepionką przeciw WZW B – Engerixem B. Jednakże wówczas już we własnym zakresie musimy ją jak najszybciej po urodzeniu dziecka dostarczyć do szpitala.
    Owszem, naczytałam się o związkach rtęci (tiomersal) w tej szczepionce, doszły do mnie obszerne wywody ludzi nauki o tym, że ta szczepionka może powodować autyzm, ADHD, padaczkę, itp.
    Kto mi powie, jaki jest odsetek udokumentowanych przypadków powikłań po tej szczepionce? W mojej ocenie, dopiero rzetelne i obiektywne wyniki badań mogą potencjalnie tą szczepionkę zdyskwalifikować. Według mnie ryzyko, jakie niesie ta szczepionka wobec naszego dziecka, jest znikome.
    Oczywiście mogłam się zdecydować od samego początku na rzekomo bezpieczniejszy Engerix B, co oznaczałoby, że mój mąż, zamiast trwać przy mnie przy porodzie i w połogu, i przeżywać te jedyne w życiu, chwile największego wzruszenia – jeździłby od Sasa do Lasa (pediatra, lekarz rodzinny), żeby otrzymać receptę na Engerix B, następnie znajdowałby możliwie szybko aptekę, która miałaby tą szczepionkę „na stanie” i zachowując konieczne warunki transportu (chłód), przewoził szczepionkę do szpitala, aby zaszczepić nią dziecko w ciągu 24h po urodzeniu.
    Kwestia indywidualnego wyboru i determinacji rodzica.
  2. Pentaxim 5w1 (Sanofi Pasteur) lub Infanrix Hexa 6×1 (Glaxo Smith Kline) czyli odpłatne szczepionki skojarzone.
    Obie zapobiegają zachorowaniom na błonicę, tężec, krztusiec i poliomyelitis oraz zakażeniom wywołanym przez Haemophilus influenzae typu B.
    Infanrix ma w swoim składzie jeszcze dodatkowo składnik przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

My wybraliśmy Pentaxim dlatego, że zależało nam na tym, żeby nas synek otrzymał 3 dawki szczepionki przeciw WZW B, a w przypadku szczepionki Infanrix Hexa – tych dawek jest 4.

Pentaxim w naszej przychodni kosztuje 125 zł za dawkę.

  1. Engerix B (Glaxo Smith Kline) – szczepionka odpłatna (w naszej przychodni – 50 zł za dawkę) przeciwko zakażeniu wirusem zapalenia wątroby typu B (WZW B). Rzekomo bezpieczniejsza od koreańskiego Euvaxa (mniej przypadków powikłań poszczepiennych, nie zawiera tiomersalu). W gruncie rzeczy, istotą szczepienia jest odporność na WZW B. Jaką odporność ma dziecko po 2 iniekcjach? – nie wiem, bo nie robiłam badań krwi w tym kierunku.

Ważna ciekawostka: z dużą dozą prawdopodobieństwa (co podkreślam, bo nie znalazłam wiarygodnych wyników badań, a jedynie potwierdzenie tej tezy), szczepienie przeciwko WZW B powinno także zabezpieczyć przed zakażeniem wirusem zapalenia wątroby typu D, ponieważ dochodzi do niego tylko podczas zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu B.

  1. Prevenar 13 (Wyeth Lederle Vaccines S.A.) – odpłatna (w naszej przychodni – 280 zł za dawkę) szczepionka przeciwko chorobie inwazyjnej, zapaleniu płuc i ostremu zapaleniu ucha środkowego, wywołanym przez bakterie Streptococcus pneumoniae, czyli pneumokoki.
    Zaszczepiliśmy nią naszego synka, bo powiem wprost: spanikowałam, jak dowiedziałam się o możliwych, poważnych i nieodwracalnych neurologicznych następstwach zakażenia pneumokokami. I tyle.
  1. Rotarix (Glaxo Smith Kline) – odpłatna (w naszej przychodni – 300 zł za dawkę), doustna szczepionka przeciw 1 szczepowi rotawirusów, które najczęściej powodują kilkudniowe wymioty i biegunki u małych dzieci, groźne zwłaszcza u niemowląt do 6 m.ż. z uwagi na ryzyko odwodnienia.
    Jestem w tej komfortowej sytuacji, że pomoc w opiece nad naszym synkiem zaproponowała jego Babcia (oby żyła wiecznie!). Dlatego uznaliśmy, że jest relatywnie małe ryzyko zachorowania przez nasze dziecko z powodu zakażenia rotawirusem w jego najbardziej wrażliwym okresie życia, skoro nie pójdzie do żłobka.

    Zniechęciły nas też informacje, że:

    • z uwagi na drogę podania szczepionki – nigdy nie ma pewności co do jej skuteczności. Podmiot odpowiedzialny zaleca bowiem, że gdyby po podaniu nastąpiło ulanie (co jest częste u dzieci do 6 m.ż.), wówczas podanie szczepionki należy dla pewności powtórzyć. Oceniam, że jest to jawne wyciąganie pieniędzy od rodziców,
    • do tej pory rozpoznano 21 szczepów rotawirusów, nigdy też nie wiadomo, jaki szczep zaatakował dziecko; Rotarix został opracowany przeciwko 1 szczepowi, konkurencyjny RotaTeq – przeciko 5 szczepom. Konkluzję pozostawiam czytelnikowi.

Reakcja dziecka w trakcie szczepienia

Z moich obserwacji wynika, że niemowlę ma zmienną tolerancję na ból przy szczepieniu, bo bywało, że synek w ogóle nie zapłakał, a bywało też wprost przeciwnie.
Podejrzewam, że zależy to od czynników, znanych w danym momencie tylko samemu maluszkowi.

Dla zainteresowanych – napiszę, że istnieją kremy lub plastry o właściwościach znieczulających, np. EMLA, których ja do tej pory jeszcze nie stosowałam.
Krem taki działa po pewnym czasie od posmarowania (więc trzeba o tym pamiętać odpowiednio wcześnie, w ferworze wyjścia do poradni).
Znalazłam jednak informację, że o ile taki środek uśmierza ból samego wkłucia, to powoduje drętwienie miejscowe mięśni, a przez to szczepionka gorzej i dłużej rozchodzi się w mięśniu, a przez to również – wchłania. W efekcie – ból w okolicy miejsca wkłucia może pojawić się później, jak preparat przestanie działać. Sprawdza się podobno przy starszych dzieciach.
Znów – kwestia indywidualnego wyboru rodzica.

Poszczepienna reakcja dziecka

Nasz synek po szczepieniu zazwyczaj był odczuwalnie bardziej śpiący. Raz się zdarzyło, że miał podwyższoną temp. ciałka do 37,6 stopnia, ale po zaaplikowaniu czopka, wszystko wróciło do normy. Żadnych drgawek, wiotczenia, obrzęków, objawów neurologicznych, utraty apetytu, wymiotów, itp.

Za radą mojej wspaniałej położnej – Pani Błażeji, na szczepienia wybieraliśmy się zawsze na początku tygodnia (tj. poniedziałek, wtorek), aby w razie powikłań poszczepiennych, które występują zazwyczaj w ciągu 24-48 h po szczepieniu, udać się do czynnej przychodni po pomoc. Wbrew pozorom – niebagatelna sprawa, jak się jest świeżo upieczonym i przejętym rodzicem.
Kto ponadto lubi, w sytuacji nagłej, jeździć po mieście w poszukiwaniu pomocy doraźnej, w sobotę wieczorem?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *