Navigation Menu+

Przestroga

Opublikowano dnia 21 czerwca 2013 w kategorii Akcesoria dla malucha | Brak komentarzy

Żeby nie demonizować, od razu zaznaczę, że problem dotyczy wybranych smoczków tzw. „uspokajaczy”.
Po urodzeniu naszego dziecka, dostaliśmy smoczek silikonowy Tommee Tippee z przedziału 0-3 miesiąca z linii Pure bez nadruków obrazkowych. Byliśmy z niego bardzo zadowoleni, bo miał:

  1. anatomiczny kształt,
  2. duże otworki, które umożliwiały swobodny przepływ powietrza do małej buzi synka,
  3. choć i tak wydawał się duży – to na tle pozostałych był najbardziej subtelny i nie zasłaniał połowy twarzyczki dziecka.

Kierując się zatem ww. doświadczeniem, kupiliśmy dwa smoczki w starszej grupie wiekowej 9-18 miesięcy, również z linii Pure, ale już z nadrukami obrazkowymi – samochodzikami.
Przy okazji jako, że nasza zawieszka uległa rozpadowi na atomy, zakupiliśmy również komplet 2 zawieszek do smoczków.
Rozczarowanie pojawiło się po jakiś dwóch tygodniach użytkowania.
Kto choć raz stał przed ścianą ze smoczkami, ten wie, że nie są to tanie akcesoria. Tym bardziej, do tanich nie należą produkty Tommee Tippee. O ile jednak kupuje się produkt dobry jakościowo, to kwestia ceny jest wówczas drugorzędna.
Jak wobec tego można ocenić produkt, przeznaczony do kontaktu z buzią dziecka, z którego po 2 tygodniach zwyczajnego użytkowania – zaczyna odpryskiwać farba???
Jakkolwiek ufam, że nadruki na smoczkach są robione farbami bezpiecznymi dla dzieci, to żadnej matce nie życzę zbierania odprysków farby z ust własnego dziecka, czego sama doświadczyłam.
Oczywiście, mogliśmy zostawić paragon i reklamować…, ale myśląc realistycznie i opierając się na dotychczasowych doświadczeniach z produktami Tommee Tippee – do głowy nam nie przyszło, że ta marka może wypuścić na rynek taki bubel.
Cała ta wątpliwa przyjemność kosztowała nas ok. 50 zł, za to stresu dostarczyła znacznie więcej.

Może mieliśmy pecha. Może trafiliśmy akurat na jakąś wadliwą serię tych smoczków.
Jeżeli macie podobne doświadczenia, zostawcie komentarz.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *