Navigation Menu+

Instrukcja obsługi dzidziola

– czyli „o mnie”.

Mimo usilnych starań całego zespołu lekarzy w dniu 30.08.2012 r.,
instrukcji obsługi Dzidziola w moim przepastnym brzucholu nie odnaleziono.
Był tylko rozwrzeszczany, umazany mazią płodową i sinawy Dzidziol.
Pan doktor na moje pytanie o manual do Dzidziola powiedział, że niestety wystawiają tylko paragon i reklamacje uwzględnia się w ciągu 7 dni. Dzidziol był jednak udany od samego początku, więc zdecydowałam się go nie reklamować.
We wszystkich filmach w tym miejscu opada kurtyna i wszyscy idą do domu.
Yyyyy, nie, tak jest w teatrze.
W filmie jest czarna plansza i dłuuuga lista wielce zasłużonych, bez których filmu by nie było.
W życiu natomiast jesteś Ty, Twój brand new dzidziol i wzruszony małż.
Idziecie w końcu do domu, no i co dalej?

Przez całą ciążę (no dobra, ostatnie 6 miesięcy, bo przez pierwszy trymestr usiłowałam uwierzyć w to, że w ogóle jestem w ciąży, takie to było niesamowite…) czytałam.
Duuużo czytałam, co kupować, czego nie kupować, jak pielęgnować, jak karmić, jak nie zwariować… Tyle w teorii.
W życiu natomiast często musieliśmy improwizować, a wielce zachwalane produkty, okazywały się do bani.
Będę zatem tworzyć tego bloga, ponieważ:

  1. chce tego Ola i Kasia :), dzięki Wam – dziewczyny, w ogóle pomyślałam w tych kategoriach, że może jednak warto te moje doświadczenia spisywać;
  2. chcę tego ja. Bo mam wspaniałą pamięć, ale bieżącą i krótką. Powinnam się w sumie cieszyć, że to nie Alzheimer, tylko zwykła skleroza…, ale jakby się pojawił w naszej rodzinie taki drugi dzidziol, to wówczas będę na siebie zła, że wszystko zapomniałam. Wówczas ten blog wybawi mnie z opresji 🙂
  3. liczę też na to, że będzie on wspomagał innych, świeżo upieczonych i zagubionych w nowej roli – rodziców.

Wszelkie komentarze, przychylne czy nie – mile widziane. Najwyżej je „odpowiednio” wymoderuję 😉 A na poważnie, to dzielcie się swoimi doświadczeniami, bo są bezcenne.

Mamaga